Historia
gnieźnieńskiego żużla
|
 |
Pierwszą
poważną próbę opisania dziejów gnieźnieńskiego żużla podjęli na początku
lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia dwie wielce zasłużone dla klubu
postacie: Andrzej Elantkowski - wieloletni trener "ogólnorozwojówki"
a także spiker zawodów na stadionie przy ulicy Wrzesińskiej oraz Florian
Rakowski - pełniący przez wiele lat funkcję sekretarza zawodów rozgrywanych
na gnieźnieńskim obiekcie. Dziesięć lat później, na początku 2002 roku
następca Andrzeja Elantkowskiego na wieżyczce sędziowskiej w charakterze
spikera - Jarosław Trąpczyński, będący ponadto twórcą gnieźnieńskich programów
na zawody żużlowe postanowił uzupełnić wspomnianą książkę wydając jej
drugie wydanie obejmujące lata 1947-2002. W ten sposób dzieje klubu z
pierwszej stolicy Polski obchodzącego w ubiegłym roku jubileusz 50 lecia
istnienia zostały jeszcze dokładniej opisane, dzięki czemu za zgodą samego
autora możemy część z nich zaprezentować na naszych stronach.
Przez ponad półwiecze gnieźnieński żużel traipły zwykle te same problemy
- brak wystarczających środków finansowych, jednak zawsze w pierwszej
stolicy Polski znajdowali się ludzie, którym nie był obojętny rozwój tej
dyscypliny. Najlepiej o ich zaangażowaniu niech świadczy fakt, iż od 1956
roku, kiedy to gnieźnieńscy żużlowcy po raz pierwszy uczestniczyli w ogólnopolskich
rozgrywkach ligowych, zespół Startu nieprzerwanie bierze w nich udział.
Były lata kryzysu, gdy Start "zamiatał ogony" najniższej ligi,
ale także w historii miasta były takie chwile, że żużlowcy z piastowskim
orłem na plastronie zaliczali się do najznamienitszych zawdoników w kraju,
zdobywając medale mistrzostw Polski czy nawet mistrzostw świata!
 |
Początki żużla w pierwszej stolicy Polski sięgają końca lat czterdziestych.
Wtedy to właśnie nastoletni Henryk Cieślewicz przecierał żużlowe szlaki
wielu kolejnym gnieźnianom, którzy już przez ponad pół wieku idą w
jego ślady.
Pierwszy start żużlowców reprezentujących Gniezno przypadł na 13 kwietnia
1947 roku, kiedy to w niedalekim Poznaniu zorganizowano zawody , w
kótrych opócz gopodarzy i gnieźnian wzięli udział także zawodnicy
z Zielonej Góry, Gdańska, Śremu, Leszna i Rawicza. W następnym roku
w Klubie Sportowym "Spójnia" skupiającym wybitnych hokeistów
powstaje sekcja żużlowa a pierwsze zawody żużlowe w Gnieźnie mają
miejsce 29 sierpnia 1948 roku na wypełnionym po brzegi przez kibiców
stadionie przy ulicy Wrzesińskiej, który przed wojną stanowił arenę
zmagań jeźdźców konnych. W tamtych zawodach zwyciężyli żużlowcy Motoklubu
Rawicz, przed LKM Leszno. Ostatnie, trzecie miejsce przypadało w udziale
gospodarzom, którzy w tamtych czasach występowali pod różnymi nazwamy:
Unii, Metalowca, Związkowca czy Spójni.
Jeszcze w tym samym roku gnieźnianie biorą udział w rozgrywkach Wielkopolskiej
Ligi Okręgowej, w której z dorobkiem 9 punktów zajmują czwarte miejsce.
|
 |
Początek lat pięćdziesiątych nie nastrajał optymistycznie fanów
nowej dyscypliny, która w ciągu kilku lat stała się wiodącą w Gnieźnie
aż po dziś. Dotychczasowy klub, w którym istniała sekcja żużlowa przeżywał
ogromne problemy. Żużlowcy nie mogli ścigać się na istniejącej bieżni
lekkoatletycznej, a co gorsza klub nie posiadał wystarczających środków
finansowych do zbudowania toru z prawdziwego zdarzenia. Ostatecznie,
w lipcu 1953 roku, z powodu niemożności dalszego finansowania, sekcja
żużlowa zostaje przekazana Zrzeszeniu Sportowemu "Start".
Choć oficjalnie uznaje się, iż sekcja żużlowa w Starcie powstała w
1956 roku, to już 10 października 1953 roku gnieźnieńscy żużlowcy
po raz pierwszy występują pod nazwą "Start".
W kolejnych latach w Gnieźnie trwają prace nad stworzeniem optymalnych
warunków do rozwoju żużla. Gromadzony jest niezbędny sprzęt dla zawodników,
a budowa profesjonalnego toru żużlowego, prowadznoa przez całe rzesze
gnieźnian oraz zakładów pracy, daje w końcu upragniony efekt. To wszystko
powoduje, że po zmianie przepisów, Gniezno może w końcu zadebiutować
w 1956 roku w ogólnopolskich rozgrywkach ligowych!
Pierwszego sezonu startów w lidze nie można jednak zaliczyć do udanych.
Start w II lidze zajmuje siódmą pozycję i w obliczu zgłoszenia się
w 1957 roku większej ilości drużyn zmuszony jest do jazdy w III lidze.
Jednak pobyt w najniższej klasie rozgrywkowej trwa tylko rok. Drużyna
na czele z Henrykiem Cieślewiczem oraz Andrzejem Pogorzelskim bez
problemu wygrywa rozgrywki w III lidze, a już w 1958 roku będąc najlepszą
ekipą w II lidze po raz pierwszy w historii Gniezna awansuje do I
ligi! Beniaminek z pierwszej stolicy Poski wśród najlepszych drużyn
kraju spisuje się bardzo korzystnie, zajmując ostatecznie piątą pozycję.
|
 |
|
Niestety, już w 1960 roku gnieźnianie muszą opuścić szeregi I ligi.
Kontuzje czołowych zawodników oraz tragiczna śmierć żużlowca Startu
- Witolda Światkowskiego negatywnie wpływają na wyniki drużyny.
Wskutek czego gnieźnianie z zerowym dorobkiem punktowym żegnają
się z pierwszoligowymi rozgrywkami. Na domiar złego z Gniezna postanawia
odejść czołowy zawodnik Startu - Andrzej Pogorzelski. Na szczęscie
działaczom udaje się uratować upadającą sekcję i dalej uczestniczą
w lidze, choć tym razem już na zapleczu najleszych drużyn.
Z początku gnieźnianom udaje się z dość dobrym skutkiem rywalizować
z drugoligowcami, lokując się w środku tabeli. W tamtych czasach
liderami czerwono-czarnych byli Henryk CIeślewicz, Leon Majewicz,
Marian Kwarciński oraz Czesław Odrzywolski. W 1962 roku podczas
meczu z toruńskim Apatorem zawodnik gości Stanisław Domaniecki po
upadku na gnieźnieńskim stadionie zmarł w drodze do szpitala.
Rok później po raz piewszy do Gniezna przyjeżdżają światowe sławy
żużla. W meczu przy sztucznym świetle, zamontowanym na stadionie
specjalnie na tę okazję, reprezentacja Polski, w krórej szeregach
występuje aż trójka gnieźnian zdecydowanie wygrywa z ekipami Związku
Radzieckiego i Czechosłowacji. Z kolei ligowa drużyna coraz gorzej
radzi sobie w na drugim froncie. W 1965 roku Start po raz pierwszy
staje się czerwoną latarnią tabeli, zajmując w niej ostatnią pozycję.
Na szczęście w kolejnych latach jest już trochę lepiej, choć nadal
gnieźnianie zaliczają się do najsłabszych drużyn w kraju. Pocieszeniem
dla kibiców w grodzie Lecha mogą być jednak występy Czesława Odrzywolskiego,
któremu jako pierwszemu gnieźnianinowi udaj się aż trzykrotnie awansować
do finałów IMP! W 1967 roku Start traci po raz drugi okrywa się
załobą. Wychowanek gnieźnieńskiego klubu, Andrzej Walicki podczas
ligowego spotkania w Pile odnosi niegroźny wypadek, jednak już następnego
dnia umiera.
Na konice lat sześćdziesiątych w Gnieźnie dochodzi do drugich wielkich
zawodów. Ponownie przy sztucznym świetle w turnieju indywidualnym
rywalizują żużlowcy Związku Radzieckiego, Szwecji, NRD i Polski.
|
 |
U progu lat siedemdziesiątych Start nadal zalicza się do najsłaszych
drużyn w kraju. To jednak nie zraża działaczy do dalszej pracy.
W kwietniu 1971 roku Czesław Odrzywolski zostaje pierwszym rekordzistą
przebudowanego gnieźnieńskiego toru, który został skrócony z 446
metrów do 367. Niestety, nowy tor nie stał się jednak atutem gnieźnian
w walce o ligowe punkty. Start po raz drugi w swojej historii
zajmuje ostatnie miejsce w drugoliowej tabeli, a w szeregach zespołu
dominują zawodnicy, którzy najlepsze lata kariery mają już dawno
za sobą. W związku z tym pojawia się wizja stworzenia nowego,
młodego zespołu opartego na własnych wychowankach, wzmocnionych
solidnymi zawodnikami z innych klubów. Pojawiają się więc w drużynie
takie nazwiska jak Kniaź, Błaszak, Rożaka później Kujawski. Odmłodzenie
drużyny stało się więc faktem!
W 1973 roku w Gnieźnie odbywa się wiele interesujących zawodów
z udziałem zagranicznych żużlowców. Niestety, w lidze Start nadal
spisuje się słabo, zajmując ponownie ostatnią lokatę w tabeli.
Od tego czasu jednak z roku na rok, coraz lepiej wiedzie się zawodnikom
z piastowskim orłem na plastronach. W 1974 roku Józef Witlkowski
i Wojciech Puk awansowali do finału MIMP, a rok później w finale
wystąpili Leon Kujawski i Eugeniusz Błaszak . Ten ostatni zajmując
trzecie miejsce, zdobył w ten sposób pierwszy w historii Startu
medal! Niestety, Błaszak sezon 1976 spędza w angielskim Reading,
stąd drużyna bez swojego lidera traci dużo na swojej sile. Rok
później ponownie bez niego startowcy radzą sobie jednak coraz
lepiej, zajmując trzecią pozycję w II lidze! Niestety, podczas
zawodów w Tarnowie tragicznie kończy swoją przygodę z żużlem utalentowany
Marcin Rożak. Klub ponownie okrywa się żałobą. Tymczasem stadion
w Gnieźnie przechodzi kolejną modernizację. Przebudowany tor ma
teraz długość 348 metrów i spełnia wszystkie wymogi FIM. Znów
prace związane z torem źle wpłynęły na starty w lidze. W dodatku
w drużynie brakuje zdrowej atmosfery, stąd działącze postanawiają
zatrudnić nowego trenera - Andrzeja Pogorzelskiego, który w krótkim
czasie tworzy z gnieźnian wspaniały zespół. Skutkiem tego jest
w 1979 roku upragniony awans pierwszej ligi, piąte miejsce Eugeniusza
Błaszaka w finale IMP oraz brązowy medal MPPK Wojciecha Kaczmarka
i Jana Puka!
|
 |
|
Beniaminek nadspodziewanie dobrze radzi sobie na
torach pierwszej ligi. Na półmetku sezonu gnieźnianie zameldowali
się na czwartym miejscu w ligowej tabeli. Zespół podbudowany dotychczasowymi
wynikami dalej zdobywa kolejne punkty i ostatecznie zajmuje trzecią
lokatę za ekpiami z Leszna i Rybnika. Brązowe medale DMP to głównie
zasługa wybitnego trenera, ale także jego podopiecznych, którym
liderowali Eugeniusz Błaszak, Leon Kujawski oraz Wojciech Kaczmarek.
W ślad za swoimi starszymi kolegami poszli także młodzieżowcy, zdobywając
w rozgrywkach o MDMP także brązowe krążki. Jak by tego było mało
Kujawski i Błaszak w finale MPPK także zajmują trzecią lokatę!
W kolejnym sezonie nie jest już tak dobrze, kontuzje zawodników
i niekorzystny układ meczów powodują, iż zespół zajmuje piątą lokatę.
Rok później atmofera w klubie ulega pogorszeniu. Odchodzi trener
Pogorzelski, a Eugeniusz Błaszak zostaje zawieszony. Drużyna musi
bronić statusu pierwszoligowca w barażach z tarnowską Unią, z których
na szczęście wychodzi obronną ręką. Jedynym znacznym sukcesem jest
pierwszy w historii klubu srebrny medal. W finale MIMP junior Startu
Wojciech Pankowski ulega tylko Maciejowi Jaworkowi. W kolejnym sezonie
czerwono-czarni znów muszą się sporo napocić, by zachować status
pierwszoligowca, ostatecznie zajmując ósmą pozycję. W 1984 roku
stało się w końcu to, czego można było się spodziewać. Start opuszcza
szeregi I ligi, jeżdżąć już bez dwójki swoich liderów: Wojciecha
Kaczmarka, który kończy karierę oraz Eugeniusza Błaszaka, który
przenosi się do rzeszowskiej Stali.
Dwa kolejne lata to walka w na zapleczy ekstraligi. W 1986 roku
gnieźnianie ponownie cieszą się z awansu w szeregi najlepszych drużyn
w kraju, jednak tylko przez jeden sezon tam występują. Dodatkowo
w 1987 roku dochodzi do tragedii - po groźnym wypadku na torze w
Poznaniu ginie młodzieżowiec Startu, Grzegorz Smoliński. W obliczu
degradacji do II ligi z zespołem żegna się trzeci z liderów - Leon
Kujawski, kończąc swoją karierę. W ten sposób rozpada się drużyna
budowana przez wiele lat i znów przychodzi moment, kiedy trzeba
zaczynać od podstaw. Na szczęście pojawiają się kolejne wielkie
talenty: Tomasz Fajfer, Jacek Gomólski i Krzysztof Wankowski. To
właśnie ta trójka jest autorami kolejnego medalu dla Startu, tym
razem brązowego krążka MMPPK. Rok Później Fajfer w finale MIMP dorzuca
kolejny - srebrny, powtarzając w ten sposób osiągnięcie Pankowskiego.
Tymczaem ligowa drużyna na drugim froncie spisuje się bardzo słabo,
kończąc rozgrywki w 1989 roku dopiero na szóstej pozycji, pokonując
jedynie ekipy z Krosna i Grudziądza.
|
 |
|
W 1990 roku do zespołu powraca Jacek Gomólski, który
dwa poprzednie sezony spędził w bydogskiej Polonii. Tomasz Fajfer
wspólnie z dwoma innymi młodzieżowcami Szczepanem Kulczakiem i Arturem
Walkowiakiem niespodziewanie zdobywają srebrne medal w finale MMPPK.
Zespół złożony z własnych wychowanków wspartych doświadczonym Włodzimierzem
Helińskim dzielnie walczy na drugoligowych torach, dopiero pod koniec
rozgrywek tracąc szanse na awans w szeregi pierwszoligowców! Kolejny
sezon już nie jest tak udany. W dwunastozespołowej lidze Start plasuje
się na ósmej pozycji, a w skłdzie drużyny dokonują się spore roszady.
Z zespołem żegnają się Heliński, Wankowski oraz Walkowiak. W ich
miejsce pojawiają się pierwsi w barwach Startu obcokrajowcy, Czesi
Zdenek Holub, Pavel Koten oraz Karel Prusa, jednak tylko ten ostatni
jest w miarę mocnym punktem drużyny.
W 1992 roku w Starcie dochodzi do nie lada przełomu. W drużynie
pojawiają się gwiazdy światowych torów: Simon Cross oraz Antonin
Kasper, o ile przygoda Anglika ze Startem była dość krótka, to Czech
przez wiele następnych lat był czołowym zawodnikiem czernono-czarnych.
Zespół ponownie dobrze radzi sobie w lidze, zajmując ostatecznie
trzecią pozycję. Jednak dwa kolejne sezony nie są juz tak udane.
Czech Kasper oraz dwaj krajowi liderzy Tomasz Fajfer i Jacek Gomólski
to jednak za mało, by walczyć o awans do ekstraklasy. Na szczęście
w Gnieźnie pojawia się kolejny wielki talent, młodszy brat Tomasza,
Adam Fajfer. W 1995 roku stał się na tyle silnym punktem drużyny,
że ta wsparta dobrymi zawodnikami drugiej linii: Markiem Nowakiem,
Zdzisławem Ruteckim i Szczepanem Kulczakiem oraz całą plejadą juniorów
prowadzoną przez znakomitego szkoleniowca, Zbigniewa Jądera wygrywa
rywalizację na drugim froncie z silnymi rywalami z Grudziądza, Zielonej
Góry i Leszna awansując po ośmiu latach do najwyższej ligi! Pod
koniec udanego sezonu w pierwszej stolicy Poslki odbywa się silnie
obsadzony turniej "Lech Premium Cup", a pierwsze miejsce
wtych zawodach przypada Hansowi Nielsenowi.
W pierwszym sezonie startów wśród najlepszych czerwono-czarni zajmują
siódmą lokatę, a stadion przy ulicy Wrzesińskiej po latach wypełnia
się znów widzami. W drużynie nie ma znów Jacka Gomólskiego, ale
jest za to Robert Sawina, który wspólnie z braćmi Fajferami zdobywa
srebrny medal MPPK w finale rozegranym w Gnieźnie. Słabszy sezon
1997, kiedy to gnieźnianie cudem ratują się przed degradacją, jest
dopiero ciszą przed burzą i deszczem medali, jaki spadnie rok później.
Na początku następnego sezonu groźnej kontuzji ulega Robert Sawina.
Jednak zespół nie poddaje się. Bracia Fajferowie tym razem z juniorem
Krzysztofem Jabłońskim zdobywają w Gorzowie brązowe medale MPPK,
z kolei juniorzy Mariusz Lisiak oraz Paweł Duszyński na czele ze
wspomnianym Jabłońskim w finale MMPPK stają jeden stopień wyżej.
W końcu na początku sierpnia, nie kto inny, jak Krzysztof Jabłoński
w finale IMŚJ w Pile niespodziewanie staje także na drugim stopniu
podium, plasując się tuż za Robertem Dadosem zdobywając w ten sposób
pierwszy w historii gnieźnieńskiego żużla medal mistrzostw świata!
Dodatkowo ten sam zawodnik poprowadził na sam szczyt rozgrywek MDMP
zespół juniorów Startu, który w finale na torze w Gnieźnie sięgnął
jak dotąd po jedyne mistrzostwo Polski dla czernono-czarnych! Rok
1999 mimo początkowych sukcesów, przynosi jednak rozczarowanie.
Gnieźnianie zajmują ostatnią pozycję w lidze i kolejne lata muszą
spędzić w zreformowanej pierwszej lidze, będącej zapleczem ekstraligi.
Na otarcie łez juniorzy Mariusz Lisiak i Bartłomiej Bardecki uzupełniani
Dawidem CIeślewiczem sprawiają olbrzymią niespodziankę gnieźnieńskim
kibicom zdobywając brązowe medale MMPPK.
|
 |
|
Ostatnie lata to nieustanna walka o powrót do grona
najlepszych drużyn w kraju. Początkowo po degradacji, drużyna nie
może się pozbierać, zajmując dopiero piątą pozycję w I lidze. U
progu roku 2001 dochodzi w klubie do dużego przewrotu. Kierowctwo
klubu żegna się niemal z wszystkimi dotychczasowymi seoniorami,
zatrudniając w ich miejsce zawodników z innych klubów. Taki zespół
oparty o weterana torów - Antonina Kaspera zajmuje czwarte miesce
w lidze, realizując jednak cel postawiony przez kierownictwo. Rok
później do drużyny wraca Krzysztof Jabłoński. Pojawiają się także
Jarosław Łukaszewski i Marek Hućko. Tuż przed sezonem okazuje się,
że majacy olbrzymie problemy ze znalezieniem klubu jeden z najlepiej
zapowiadających się polskich żużlowców Krzysztof Cegielski także
przywdziewać będzie plastron Startu! Gorzowianin od razu staje się
niekwestionowanym liderem zespołu, który walczy jak równy z równym
z innymi potantantami pierwszoligowych rozgrywek: RKM Rybnik i ZKŻ
Zielona Góra. W finale IMP w Toruniu Cegielski mimo fatalnych warunków
atmosferycznych świetnie radzi sobie z rywalami i zdobywa w barwach
Startu srebrny medal, który zarazem jest pierszym medalem w tych
rozgrywkach dla gnieźnieńskiego klubu. Niestety, po dramatycznych
bojach Start przegrywa rywalizację o pierwsze miejsce w lidze premiowane
awansem i musi stawić czoła gdańskiemu Wybrzeżu. Ten rywal jednak
okazał się zbyt silny dla gnieźnian, którzy mimo udanego sezonu
nie mogą być do końca zadowaleni, podobnie jak ich kibice.
|
Opracował Sławek Pokładecki
na podstawie książki Jarosława Trąpczyńskiego "Historia
gnieźnieńskiego żużla 1947-2001"
|